czwartek, 15 grudnia 2016

Elegancja Francja?

Ten wpis, wbrew tytułowi, nie będzie poświęcony ani modzie, ani francuskim szafiarkom. Désolé.

Tuluza to naprawdę piękne miasto. Tak jak wspomniałem w tym wpisie, nazywana jest czasem la ville rose (różowe miasto) ze względu na kolor cegieł, z których zbudowane są kamienice i domy, głównie te w centrum. Czerwień budynków (bo to właściwie jest czerwony kolor, a nie różowy) sprawia, że jeszcze bardziej czuć tutaj klimat południowej Europy.






To, co także przyciąga uwagę, to duża liczba parków, skwerów i drzew w ogóle. Rosną one nie tylko wzdłuż bulwarów (tam głównie platany), ale także przy wąskich uliczkach, mnóstwo prywatnych domów jest też obrośniętych pnączami itp.





Poza tym, da się dostrzec ogólny ład architektoniczno-urbanistyczny, czego bardzo zazdroszczę Francuzom. Okazuje się, że jednak DA SIĘ ustawić w całym mieście takie same barierki, kosze na śmieci, słupy ogłoszeniowe i ławki, które nie są w kolorach prosto z Painta. Ponadto, Francuzi odkryli już coś, co jeszcze nie dotarło do kraju nad Wisłą, a konkretnie DARMOWE toalety publiczne.


Stwierdziłem jednak, że nie będę zakrzywiał rzeczywistości i pokażę też tę brzydszą stronę miasta. Bo Tuluza to nie tylko piękne kamienice, ale też czasami rzędy kontenerów ze śmieciami, odór moczu (szczególnie w niedzielne poranki), popękane jezdnie, krzywe chodniki i kupy na krzywych chodnikach (których widoku oszczędzę).


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz